Wiec Piastowski w Grodzie Pobiedziska

Mówiąc „Szlak Piastowski” na ogół myślimy Gniezno, Poznań, Ostrów Lednicki… no może ostatnio jeszcze Giecz czy Grzybowo. Wszystko to prawda, ale na szlaku jest również miejsce zupełnie odmienne od tych klasycznie historycznych atrakcji. Warto tam zajrzeć! To miejsce to Gród Pobiedziska, położony – cóż za niespodzianka – w Pobiedziskach (20 km na wschód od Poznania) przy szosie Poznań – Gniezno. W grodzie byliśmy wielokrotnie i trzeba przyznać, że to jedno z naszych zaprzyjaźnionych miejsc. Tym razem okazją był Wiec Piastowski.

DSC_0063

Na początek jednak kilka słów o samym grodzie. Przede wszystkim powstał on z niesamowitej pasji do historii, czasów piastowskich i rekonstrukcji historycznej. Wszak trzeba sporego samozaparcia, aby w szczerym polu nad jeziorem postawić wysoką palisadę z drewnianych bali o średnicy ponad 50 metrów, z bramą wjazdową, wieżą obserwacyjną i mostem ponad fosą. Mało tego: w środku zamiast chat czy innych zabudowań znajdziecie pokaźną kolekcję średniowiecznych machin wojennych: taran, trebusz, kuszę wałową czy wieżę oblężniczą. Wszystkie są sprawne, wszystkich można dotknąć. Z trebusza i kuszy można także wystrzelić (obecnie wyłącznie do celów nieożywionych).

Czytaj dalej

Palmiarnia – poznańska miejska dżungla

Mówiąc o miejskiej dżungli na ogół mamy na myśli całkowite przeciwieństwo tej prawdziwej – gąszcz betonowych i murowanych budynków, tysiące samochodów, odgłosy ulicy oraz światła miasta. Tymczasem jest miejsce, gdzie w centrum miasta można znaleźć malutki kawałek prawdziwego lasu tropikalnego. Takim miejscem jest poznańska Palmiarnia.

DSC_0322

Przypuszczamy, że jeśli jesteście z Wielkopolski, to miejsce to jest Wam doskonale znane, jeśli nie z weekendowego spaceru, to na pewno z jakiejś szkolnej wycieczki. Dla nas jest to jeden z bardziej regularnych celów sobotnich lub niedzielnych odwiedzin, szczególnie w okresie zimowym, kiedy wyjątkowo miło jest pospacerować po salach, w których temperatura oscyluje powyżej 20 stopni Celsjusza. W Palmiarni byliśmy też w ostatni weekend i okazało się, że pozornie nieduży budynek wciągnął nas na pół dnia 😉

Czytaj dalej

Jarmark Bożonarodzeniowy w Szreniawie

Jak pewnie już dawno zauważyliście, bardzo lubimy różnego rodzaju jarmarki, a szczególnie te, które organizuje Narodowe Muzeum Rolnictwa w Szreniawie. Mają one nie tylko bardzo fajny klimat, ale są też świetną okazją do kupienia różnego rodzaju rękodzieła (ozdóbek, biżuterii czy domowych pierdołek) oraz dobrego jedzenia (miodów, nalewek, kiełby, ciasteczek itp.) w przyzwoitej cenie

DSC_0803

Od lat w grudniu Muzeum organizuje Jarmark Bożonarodzeniowy i tam właśnie byliśmy w ostatni weekend. Jak było? W zasadzie tak jak się spodziewaliśmy, czyli wszystko zgodnie z powyższym opisem plus spora dawka świąteczności. Co prawda ominął nas koncert kolęd i nie udało się spotkać Pana Gwiazdki (tak tak, tego samego gościa który jako wodzirej zawsze wciela się we wszystkie postacie!), ale i tak było warto.

Czytaj dalej

Folwark Wąsowo – pyszne miejsce

Nazwa Wąsowo jest zapewne doskonale znana każdej osobie choć trochę zainteresowanej Wielkopolską. Znajduje się tam bowiem jeden z najładniejszych, a przy okazji najbardziej popularnych zamków. Co by nie mówić, nie pamiętamy wizyty w Wąsowie, żeby nie było tam jakiegoś wesela czy innej imprezy. Mniej osób zdaje sobie jednak sprawę, że tuż za murem zamku znajduje się miejsce równie ciekawe, a przy okazji zdecydowanie bardziej przyjazne, swojskie i ciepłe – Folwark Wąsowo.

DSC_0889_00003

Pierwotnie zamek i folwark stanowiły oczywiście dwie części tego samego majątku, należącego dawniej do rodziny Sczanieckich (ci wznieśli mniejszy z dwóch pałaców), a później do rodziny Hardtów, których fundacją jest zamek oraz istniejące do dziś zabudowania folwarku – wówczas jednego z najnowocześniejszych w Europie. Obecnie mają dwóch różnych właścicieli i choć przestrzennie tworzą spójną całość, to jednak klimat obydwu miejsc jest zupełnie inny.

Czytaj dalej

Grzybobranie w Miedzichowie

Jesienią odżywają dwa polskie sporty narodowe. Pierwszym jest marudzenie na pogodę, drugim natomiast – organizowanie wypraw na grzyby. W tym roku my również skusiliśmy się pod koniec września na grzybobranie i daliśmy zaprosić na rodzinny wypad do lasu. W związku z tym nie nam przypadł wybór miejsca, gdzie się udamy. Korzystając zatem z wiedzy bardziej doświadczonych grzybiarzy (czasami warto zdać się na pokolenie naszych rodziców 😉 ) pojechaliśmy w okolice Miedzichowa (pow. nowotomyski), gdzie znaleźć można jedne z lepszych lasów pod kątem zbierania grzybów.

20170930_094118

Czytaj dalej

Żywy Skansen w Dziekanowicach

Jak dobrze wiecie, bardzo lubimy wszelkiego rodzaju jarmarki w dawnym stylu i klimacie, szczególnie te organizowane w miejscach, które same w sobie są bardzo atrakcyjne i dodają takiej imprezie dodatkowej atmosfery. Łatwo zatem się domyślić, że musieliśmy koniecznie wybrać się do Wielkopolskiego Parku Etnograficznego na Żywy Skansen, czyli imprezę, podczas której połączono rekonstrukcje historyczne (tym razem dawnych prac domowych) z klasycznym jarmarkiem.

DSC_0480_00004

Trzeba przyznać, że była to decyzja dość spontaniczna, bo pogoda mocno grymasiła, a poza tym w niedzielę ciężko było pozbierać się z ciepłych betów 😉 Ostatecznie udało nam się dotrzeć na miejsce około godziny 14:00. Spodziewaliśmy się, że impreza przyciągnie trochę ludzi, ale dziki tłum i samochody pozostawione na poboczach i w rowach były nieoczekiwanym widokiem. Jednak szczęście sprzyja zuchwałym, wjechaliśmy na główny parking i akurat trafiło się wolne miejsce.

Czytaj dalej

Słowianie i Cystersi z Lądu

„Ląd na horyzoncie” – krzyczał ze sceny konferansjer podczas Festiwalu Kultury Słowiańskiej i Cysterskiej w Lądzie nad Wartą, na który wybraliśmy się wczoraj. Byliśmy go bardzo ciekawi, jako że tak jak doskonale znamy imprezy z Grzybowa, Giecza czy Biskupina, tak na festiwalu w Lądzie nie mieliśmy jeszcze okazji być.

DSC_0362

Pierwotnie mieliśmy się na niego wybrać w niedzielę, ale ostatecznie wylądowaliśmy w Lądzie wczoraj, co okazało się dobrym wyborem, bo pogoda była genialna, czego nie można powiedzieć o tym co widzimy za oknem dziś. W ogóle był to dzień niebywałego szczęścia, bo w zapchanej odwiedzającymi do granic możliwości wsi trafiło się nam miejsce parkingowe 15 metrów od wejścia. Nie żeby to było najważniejsze tego dnia, ale odrobina komfortu jeszcze nikomu nie zaszkodziła 😉

Czytaj dalej