Sieraków i Kraina 100 Jezior

Pewnie zachodzicie w głowę, jak to możliwe, że przez trzy lata prowadzenia bloga Wielkopolska Nieznana odwiedziliśmy wuchtę naprawdę niszowych miejsc w Wielkopolsce, a do tej pory nie zajrzeliśmy w okolice Pojezierza Międzychodzko – Sierakowskiego, czyli jednego z najbardziej turystycznych rejonów w Wielkopolsce. Odpowiedzią jest właśnie to, że jest to okolica tak bogata w atrakcje, że nie jest to temat na sobotnie popołudnie. Wymagała ona całego weekendu, a i tak pozostał niedosyt 🙂

DSC_0537

Winorośle w agroturystyce

Do Sierakowa wybraliśmy się w drugiej połowie sierpnia (tak, będziemy wspominać lato!), korzystając z dwóch noclegów w jednej z bardziej polecanych agroturystyk w okolicy – Na Morenie, mieszczącej się w północnej części miasta. To dobra baza zarówno pod wycieczki samochodem, jak i rowerem, a przy okazji czuć zapach lasu, do którego było zaledwie kilkaset metrów.

Nazwa „Kraina 100 Jezior” wykrystalizowała się dopiero w ostatnich kilku latach, chociaż w potocznym języku funkcjonowała od bardzo dawna, razem z takimi określeniami jak „Pojezierze Międzychodzko – Sierakowskie” czy samo „Pojezierze Sierakowskie”. Jakkolwiek określenie dotyczy północno-zachodniej części Wielkopolski, na południe od Puszczy Noteckiej, mającego największe zagęszczenie jezior w okolicy. Jeśli do tego dołożyć dolinę Warty, duże powierzchnie lasów i liczne wzgórza morenowe to mamy naprawdę atrakcyjny krajobraz. No i jakże odmienny od raczej płaskiej i mocno rolniczej środkowej Wielkopolski. Największa moda na Sieraków zaczęła się na przełomie lat 60 i 70, potem gwiazda regionu nieco przygasła, by teraz odżyć na nowo – z tą różnicą, że „plażing & smażing” oraz obozy harcerskie wypiera teraz turystyka aktywna.

DSC_0447

Plaża nad Jeziorem Jaroszewskim

Program wyjazdu był dość napięty. Piątkowy wieczór to raczej chillout po pracy – grill, ogródek, relaks. Cisza i świeże powietrze to mocne atuty tej okolicy. Natomiast sobota zaczęła się intensywnie. Sieraków to zdecydowanie kameralne miasto, niemniej bardzo historyczne. Głównymi zabytkami są zamek Opalińskich, pobernardyński kościół NMP oraz zabudowania słynnej stadniny ogierów, wraz z pałacem. Warto też szpycnąć na rynek, do parku oraz poszukać ruin kościoła ewangelickiego. Gotycki zamek to rekonstrukcja, która objęła jedno z dwóch dawnych skrzydeł. Obecnie mieści muzeum, którego najcenniejszym zabytkiem są barokowe trumny Opalińskich odnalezione w zalanej wodą krypcie w podziemiach kościoła. Warto posłuchać opowieści kustosza o walce, jaka została stoczona z władzami państwowymi i kościelnymi o to, aby trumny pozostały w Sierakowie. Koniecznie zajrzyjcie też do Cukrusia – najpopularniejszej cukierni w Sierakowie. Na pewno was nie zawiedzie!

DSC_0362

Zamek w Sierakowie

DSC_0404

Sierakowska fara

Nasyceni historią obraliśmy kurs na bodajże najważniejszą atrakcję Sierakowa – Jezioro Jaroszewskie. Jest jednym z większych na pojezierzu, a przy okazji ma do zaoferowania bogatą infrastrukturę i sporą plażę. Z miasta prowadzi nad nią wygodny chodnik (około 2 km) i droga rowerowa. Plaża nad jeziorem Jaroszewskim jest dokładnie tym, czego można się spodziewać. Są budki ze smażoną rybą i goframi, wózki z lodami, dmuchane jednorożce i piwko w plastikowych kubkach. Taki Bałtyk w miniaturze. Kultowym miejscem jest restauracja Słoneczna, istniejąca tu od dekad. Trzeba jednak przyznać, że od czasów kiedy Jacek był tu na studenckim obozie sportowym,  miejsce przeszło sporą ewolucję. Z Poznania warto się tu wybrać nawet na jeden dzień.

DSC_0376

Stado ogierów w Sierakowie

Posiedzieć zawsze miło, ale powiedzmy sobie szczerze – nie jesteśmy wielkimi fanami plaż. Dlatego po dwóch godzinach ruszyliśmy dalej, nad drugie z sierakowskich jezior – Lutomskie. To oferuje coś zupełnie innego: strome brzegi, gęstą roślinność, prawie całkowity brak turystów. Znajduje się tu rezerwat Buki Nad Jeziorem Lutomskim, bardzo znany, bardzo piękny i… okresowo bardzo trudny do pokonania. W zasadzie to on pokonał nas, jako że nie daliśmy rady przejść całego szlaku z powodu zwalonych drzew. Szkoda, bo widoki są fenomenalne. Ostatecznie ścieżką wzdłuż jeziora wróciliśmy do miasta. Po drodze można zobaczyć jedyną plażę nad jeziorem Lutomskim – niestety, nie była ona najbardziej zachęcająca. Dodatkowo „zdobią” ją ruiny jakiegoś pawilonu. Ciekawe, czy i to miejsce doczeka się rewitalizacji. W każdym razie dzień był intensywny, według krokomierza w telefonie przeszliśmy około 27 tys. kroków, czyli prawie 300% normy 😉

DSC_0512

Jeden z najstarszych żelbetowych mostów w Polsce

DSC_0480

Nieczynny dworzec w Sierakowie

Wybór atrakcji na dzień drugi nie był prosty, ale ostatecznie stanęło na okolicach wsi Chalin, na południe od Sierakowa. Leży ona pomiędzy pięcioma jeziorami: Chalinek, Ławickim, Putnik, Małym oraz Śremskim. To ostatnie to jedyna w Wielkopolsce kryptodepresja (jego dno leży poniżej poziomu morza). Centrum turystyki jest tutaj Ośrodek Edukacji Przyrodniczej, przy którym znajduje się węzeł szlaków pieszych i nordic walking. Ośrodek nastawia się głównie na grupy zorganizowane, takie jak zielone szkoły, warto jednak tam zajrzeć, chociażby po informacje. Pan z obsługi – ewidentnie rasowy przyrodnik – polecił nam trasę nad jezioro Chalinek, biegnącą wzdłuż zabytkowych alei jabłoni oraz głębokimi wąwozami.

DSC_0624

Ośrodek Edukacji Przyrodniczej w Chalinie

Była to doskonała rekomendacja! Trasa jest szalenie malownicza, choć niekoniecznie bardzo łatwa. Z jednej strony traficie na gęste zarośla pełne pokrzyw i mostek trzymający się „na słowo honoru”, z drugiej – na strome schody, prowadzące do jeziora. Widoki są jednak świetne i to taka Kraina 100 Jezior w miniaturze. Najbardziej fotogeniczne zaś okazały się wspomniane aleje jabłoni, obsadzone starymi odmianami. Dodajmy też, że jabłka były bardzo smaczne, a do tego bio, eco i organic 😉

DSC_0623

DSC_0571

Ostatnim punktem zwiedzania był najbardziej znany punkt widokowy w okolicy – znajdujący się w pobliżu Chrzypska Wielkiego , z panoramą na Jezioro Chrzypskie. Zasłynął on też tym, że 1 stycznia 2001 r., zaraz po północy odsłonięto tutaj pierwszy (podobno) pomnik na kuli ziemskiej w trzecim tysiącleciu. Ma on dość oryginalny  kształt grzyba, jednak niewątpliwie jest jedną z tych osobliwości Krainy 100 Jezior, którą trzeba zobaczyć. Podobnie myśli więcej osób, bo rotacja aut na parkingu przy punkcie była naprawdę spora.

DSC_0673

Co zjeść, co wypić?

O turystycznej randze Sierakowa i okolic świadczy między innymi to, że jest w czym wybierać, jeśli chodzi o jedzenie. Poza grillem w ogródku odwiedziliśmy restaurację Ogród Smaków, zaraz obok kościoła. Ceny są tam raczej poznańskie, ale jedzenie dobre, a porcje naprawdę duże. Bardzo przyjemnie prezentuje się też kawiarnia Napoleon na rynku – tam na pewno zajrzymy następnym razem. Po słodkie wpadnijcie natomiast do Cukrusia. Mają pieczywo, ciacha, lody i kawę.

Wracając do domu zajrzeliśmy do sprawdzonej już restauracji Leonardo w Pniewach. To zdecydowanie jedna z fajniejszych knajpek, jakie znaleźliśmy poza Poznaniem. Polecamy zwłaszcza ichniejsze makarony.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s