Pałac w Pawłowicach

W Kórniku, Rogalinie i Gołuchowie byliście zapewne wszyscy. W Śmiełowie czy Rydzynie też pewnie większość. A kto miał okazję zobaczyć pałac w Pawłowicach koło Leszna? Przyznamy szczerze, że dla nas też miejsce to było jeszcze niedawno zupełnie nieznane, wiedzieliśmy tylko, że taki obiekt istnieje. No ale po to jest właśnie ten blog – żeby odkrywać nieznane strony Wielkopolski!

DSC_0034

Do Pawłowic pojechaliśmy w sumie przy okazji, jako że „daniem głównym” na ten dzień miał być zamek w Rokosowie (pomiędzy Gostyniem a Lesznem). Okazało się jednak, że czasu jest jeszcze sporo, więc można dorzuć kolejny obiekt do plany dnia. Zacny to był wybór, gdyż pałac w Pawłowicach okazał się sporym zaskoczeniem.

Pierwsze wrażenie jest bardzo ciekawe. Otóż zaraz przy drodze i kilkadziesiąt metrów od przejazdu kolejowego stoją dwa budynki bramne, za którymi zaczyna się ogromny dziedziniec przedpałacowy. Co prawda jest on wylany asfaltem (ponoć spadek po wizycie towarzysza Gierka podczas ogólnopolskich dożynek w Lesznie), ale nadal robi wrażenie. Na końcu alei stoi główny gmach pałacu – trójkondygnacyjny, z czterospadowym dachem. Po bokach dwie oficyny połączone galeriami z głównym korpusem, tworząc kształt podkowy. Spójrzcie na foto poniżej, wygląda znajomo, prawda? To z grubsza ten sam układ, który doskonale znacie z Rogalina 🙂

DSC_0036

Jedna z dwóch oficyn pałacu

DSC_0067

Pałac od strony parku

Właścicielami pałacu była rodzina Mielżyńskich, w rękach których Pawłowice znajdowały się od 1684 do 1939 roku. Istniejący obiekt ufundował Maksymilian Mielżyński, który poza dobrym gustem dysponował sporym spadkiem oraz równie pokaźnym posagiem swojej żony Konstancji Czapskiej. Projekt pałacu powierzył architektowi Carlowi Gothardowi Langhansowi, natomiast dekoracje stworzył Jan Christian Kamsetzer – ten sam który pracował dla króla Stanisława Augusta Poniatowskiego.

Obecnie pałac należy do Zootechnicznego Zakładu Doświadczalnego, który jest filią Instytutu Zootechniki z Krakowa. Obiekt pełni przede wszystkim funkcje konferencyjne i hotelowe (podczas naszej wizyty trwały przygotowania do jakiegoś zjazdu profesorów), można go jednak zwiedzać. Po wnętrzach oprowadził nas miejscowy człowiek-orkiestra. Wnioskując po stroju, jego głównym zadaniem jest przede wszystkim ochrona obiektu, okazało się jednak że mamy do czynienia z prawdziwym pasjonatem, a zarazem znawcą tego miejsca, który sypie faktami i anegdotkami z rękawa jak zawodowy przewodnik.

DSC_0051

Zdecydowanie warto wejść do środka! Wycieczka zaczyna się niepozornie, jako że hol wymaga renowacji. Bardzo ciekawe są dwie rzeźby chłopaka i dziewczyny autorstwa Władysława Marcinkowskiego. Dalej znajdują się apartamenty, które można wynająć (całkiem przyjemne). Największe atrakcje czekają jednak na piętrze. Główną jest Sala Kolumnowa, która zachwyca swoimi zdobieniami i rozmachem. Rewelacyjny jest też Pokój Jedwabny, którego ściany, zgodnie z nazwą,  przyozdobione są jedwabiami.  W pałacu można też zobaczyć m.in. przepiękny żyrandol z weneckiego szkła Murano, oryginalne drewniane parkiety i… wannę, w której kąpała się jeszcze hrabina Mielżyńska. Niestety wiele pomieszczeń nadal czeka na remont i renowację, mamy jednak nadzieję, że właściciele obiektu nie będą na to szczędzić bejmów.

DSC_0058

Fenomenalna sala kolumnowa

Na tyłach pałacu znajduje się otwarty dla wszystkich park. Przydałoby mu się nieco więcej troski ze strony zawodowych ogrodników, niemniej warto tam zajrzeć i podziwiać krajobrazowe alejki i świetne widoki na parkowe stawy.

DSC_0080

Gdzie zjeść, gdzie wypić?

W samych Pawłowicach za bardzo nic nie zjecie. Po drodze mignęła nam przy drodze pizzeria, ale raczej z gatunku takich, gdzie niekoniecznie chcielibyśmy się zatrzymać. Na szczęście do Leszna jest blisko, a tam można przebierać w knajpach. Tym razem jednak skorzystaliśmy z rekomendacji koleżanki (dzięki Magda!) i podjechaliśmy do Lipna, do Kuchni u Jady.

Sądząc z dialogów pomiędzy obsługą, to biznes faktycznie prowadzi pani Jadwiga 😉 Na pierwszy rzut oka jest to typowa przydrożna knajpa, jednak miejsce to zaskakuje swoją domowością  i przytulnym wnętrzem. Jest piec kaflowy, słoje z przetworami, drewniane figurki oraz kot śpiący na ławce przy stole, zaraz obok jedzących gości. Jadło też przyjemne. Ania zdecydowała się na tradycyjnego zraza, Jacek natomiast wybrał ofertę dnia – kaczkę z pyzami. Co może być bardziej wielkopolskiego? Jedno i drugie okazało się bardzo smaczne, tak więc polecamy to miejsce.

2 uwagi do wpisu “Pałac w Pawłowicach

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s