Wągrowiec – miasto kontrastów

Wągrowiec mieliśmy już okazję odwiedzić, choć było to bardzo dawno temu – jakieś 7 lat. Wtedy też był to tylko przystanek w drodze nad okoliczne jeziora i lasy, położone w dolinie Wełny. Tym razem przyszła pora na bardziej kompleksowe zwiedzanie. Wycieczka do Wągrowca to pierwszy większy wypad w tym roku, tak więc nawet niepewna pogoda nie mogła nas odstraszyć. Niestety pierwsze dwie godziny były wyjątkowo pochmurne, co dość mocno widać na zdjęciach. Najważniejsze jednak, że udało się sporo zobaczyć, a po ładne obrazki pojedziemy bliżej wiosny.

DSC_0717

Wągrowiec to stosunkowo duże miasto (25 tys. mieszkańców), położone w północno – wschodniej Wielkopolsce. W zasadzie to leży już na historycznych Pałukach i z tym mikroregionem dzieliło większość swojej historii. Przede wszystkim było to jednak miasto należące do zakonu cystersów, którzy w połowie XII wieku zostali sprowadzeni do pobliskiego Łekna z niemieckiego Altenbergu. Zakon ten zawsze słynął z umiejętności zagospodarowania nieprzyjaznych terenów i pod ich nadzorem nieco podmokłe dorzecze Wełny i Nielby szybko zaczęło prosperować. Ślady po cystersach są obecne w wielu miejscach Wągrowca, a dzięki ich spuściźnie miasto to znalazło się na Szlaku Piastowskim. Zresztą stosowne tabliczki naprawdę trudno w tej okolicy przegapić.

Na pewno zastanawiacie się, dlaczego piszemy o Wągrowcu jako o mieście kontrastów. Uznaliśmy, że to najlepszy podtytuł dla wpisu, gdyż naszym zdaniem tak właśnie jest. To miejsce, gdzie piękne zabytki sąsiadują z całkowicie zaniedbanym terenem, atrakcje z folderków promocyjnych okazują się mniej ciekawe niż to, czego w nich nie opisano, a samo miasto składa się z kilku zupełnie niepodobnych do siebie części. No ale po kolei.

DSC_0611

Fara w Wągrowcu

Trzy klasyczne atrakcje Wągrowca to: kościół i klasztor pocysterski, skrzyżowanie rzek Nielby i Wełny (ponoć absolutny unikat) oraz gotycki kościół farny Św. Jakuba. To pod tym ostatnim zaczęliśmy zwiedzanie. Z zewnątrz jest to bardzo ciekawa i niewątpliwie stara budowla. Poniższe zdjęcie tego nie oddaje, ale na żywo robi wrażenie. Co osobliwe, obiekt jest w środku ciemny i nieoświetlony. Mało to przyjazne, szczególnie że byliśmy tam w niedzielę. Zaledwie kilkaset metrów dalej znajduje się pocysterski kościół pw. Wniebowzięcia NMP. Jest to to wyjątkowo okazała i piękna budowla, szczególnie, że niedawno przeszła remont. Podczas naszej poprzedniej wizyty w Wągrowcu elewacja z pewnością nie lśniła bielą. Do środka nie weszliśmy – trwała msza. Fakt ten unaocznił też inny problem. Otóż cała okolica dawnego klasztoru co niedziela zamienia się w prowizoryczny parking. Szkoda, że taka perełka architektury jest otoczona wyrytymi w błocie koleinami.

DSC_0617

Kościół i klasztor pocysterski

Z „dzielnicy kościelnej” jest już całkiem blisko na Rynek. Cały mijany po drodze fyrtel to najstarsza część miasta, z małymi kamieniczkami i wąskimi uliczkami. Całkiem urokliwy jest miniaturowy deptak na ulicy Pocztowej. Chciałoby się, żeby takich miejsc było więcej. Rynek jest jednym z tych, gdzie sklepów jest w opór, ale zjeść i usiąść jest trudniej. Na szczęście internety podpowiedziały nam fajną miejscówkę – o tym na końcu. Bardzo jesteśmy ciekawi, jak rynek żyje latem. Jest potencjał, szczególnie kiedy ruszy zabezpieczona na zimę fontanna.

W drodze na rynek przechodzi się mostem nad Wełną. Tam dostrzec można drogowskaz wskazujący jedną z topowych atrakcji Wągrowca – skrzyżowanie rzek Nielby i Wełny. Jest to prawdziwy unikat – miejsce gdzie dwie rzeki przecinają się pod kątem prostym i każda płynie dalej swoim nurtem, a wody prawie się nie mieszają. To miejsce, które zdecydowanie warto zobaczyć! Właśnie dla pokazywania i promowania takich smaczków powstał blog Wielkopolska Nieznana! Idąc w stronę tej osobliwości przyrodniczej nie dajcie się tylko zrazić otoczeniu. A co jest w pakiecie? No cóż, liczne śmieci na brzegu, butelki w wodzie, amatorzy taniego piwa na ścieżce. Wiemy, że są plany rewitalizacji tego miejsca. To super, ale sprzątanie brzegów powinno być priorytetem już teraz.

DSC_0623

Skrzyżowanie Nielby i Wełny

DSC_0624

To miejsce wymaga zdecydowanie więcej uwagi…

Zupełnie inna jest natomiast północna część miasta. Różnicę widać już w okolicy dworca. Przywykliśmy, że okolice kolejowe to na ogół najmniej reprezentacyjna część każdego miasta, a tu zaskoczenie! Dworzec w Wągrowcu jest zdecydowanie jednym z najładniejszych w Wielkopolsce. Świeżo po remoncie, z przyzwoitą dworcową knajpką, czystymi peronami, a nawet z parkingiem „kiss&ride”.

DSC_0634

Dworzec w Wągrowcu

Za torami kolejowymi ciągnie się część miasta, która najpewniej rozwijała się od XIX wieku. Widać to przede wszystkim po reprezentacyjnej architekturze. Znajduje się tutaj niezwykle okazały budynek sądu, gmach starostwa powiatowego oraz urzędu miasta. Koniecznie przejdźcie się ulicą Kościuszki, bo naprawdę robi pozytywne wrażenie.

DSC_0702

Gmach sądu

Najważniejsze w tej części miasta jest jednak Jezioro Durowskie, wokół którego ciągnie się ścieżka spacerowa. Akwen jest popularny wśród kajakarzy i wodniaków. Na wschodnim brzegu znajduje się plaża oraz liczne pomosty. W lutym spotkaliśmy tam głównie spacerowiczów i wędkarzy, ale wierzymy, że latem jest to arcypopularne miejsce. Mamy plan przyjechać tutaj raz jeszcze w ciepłej porze roku i spędzić więcej czasu w okolicach jeziora. Wtedy też na pewno będziemy mieć dla was więcej słonecznych zdjęć 😉

Konkluzja? Wągrowiec zaskoczył nas kilkukrotnie. Na plus tym, że jest tutaj znacznie więcej do oglądania i zwiedzania, niż zakładaliśmy. Sądziliśmy, że obejdziemy wszystko w 1,5 godziny, a spędziliśmy w mieście 3,5, i to bez rozsiadania się nad jeziorem, a spokojnie można by doliczyć jeszcze godzinę. Z drugiej strony zaskoczyła nas ogólna gemela wokół dwóch z trzech najszerzej promowanych atrakcji miasta. Jest potencjał, ale bez dobrego programu rewitalizacji się nie obejdzie. Ogólnie jednak polecamy wam Wągrowiec na wycieczkę, szczególnie kiedy zrobi się cieplej i będzie można na dłużej przysiąść nad jeziorem.

Co zjeść, co wypić?

Wbrew oczekiwaniom Wągrowiec nie zaskoczył nas liczbą knajpek. W zasadzie to widzieliśmy cztery. Nad jeziorem znajduje się hotel i restauracja Pietrak – marka dobrze znana w naszym regionie. W sąsiedztwie mostu na Wełnie można zajść do Justynki. Wygląda na bardzo swojskie miejsce, choć nieco zatrzymane w czasie. Niemniej na domowy obiad z kotletem w roli głównej wyglądało całkiem zachęcająco. Przy kolejnej wizycie spróbujemy, jak karmią.

Przy rynku znajdują się jedynie dwie knajpki. Jedną jest pizzeria, ale z gatunku tych mało zachęcających. Niestety pizza z kebabem czy kiszonym ogórem niewiele ma wspólnego z kuchnią włoską. Na szczęście po drugiej stronie rynku znajduje się Cafe Rene. Takich miejsc prosimy więcej. Tym razem zamówiliśmy tylko ciacho –szarlotkę i brownie plus napitki. Porcje były duże i smaczne, a samo miejsce jest bardzo przyjemne. Szpycując na sąsiednie stoły, również opcja obiadowa by nas nie zawiodła. Fajnym akcentem są stare zdjęcia Wągrowca wiszące na ścianach. Lubimy, kiedy pamięta się o swojej historii.

3 uwagi do wpisu “Wągrowiec – miasto kontrastów

  1. Ulica Kościuszki to dzielnica bogatszej części Niemców, którzy mieszkali w Wągrowcu w czasie zaborów. Mniej stateczni Niemcy mieszkali na osiedlu „Osada”, po przeciwnej stronie jeziora. Przy ulicy łączącej te dzielnice znajduje się kościół- kiedyś protestancki, obecnie katolicki.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s