Sieraków i Kraina 100 Jezior

Pewnie zachodzicie w głowę, jak to możliwe, że przez trzy lata prowadzenia bloga Wielkopolska Nieznana odwiedziliśmy wuchtę naprawdę niszowych miejsc w Wielkopolsce, a do tej pory nie zajrzeliśmy w okolice Pojezierza Międzychodzko – Sierakowskiego, czyli jednego z najbardziej turystycznych rejonów w Wielkopolsce. Odpowiedzią jest właśnie to, że jest to okolica tak bogata w atrakcje, że nie jest to temat na sobotnie popołudnie. Wymagała ona całego weekendu, a i tak pozostał niedosyt 🙂

DSC_0537

Winorośle w agroturystyce

Do Sierakowa wybraliśmy się w drugiej połowie sierpnia (tak, będziemy wspominać lato!), korzystając z dwóch noclegów w jednej z bardziej polecanych agroturystyk w okolicy – Na Morenie, mieszczącej się w północnej części miasta. To dobra baza zarówno pod wycieczki samochodem, jak i rowerem, a przy okazji czuć zapach lasu, do którego było zaledwie kilkaset metrów.

Czytaj dalej

Jarocin – i wszystko gra

Trzeba przyznać, że dawno nie było żadnego posta na naszym blogu, za co musimy Was przeprosić. Z czasem u nas niestety nieco gorzej, co jednak nie znaczy, że nie mamy czego wspominać i czym się z Wami podzielić. Jak pewnie widzieliście, odwiedziliśmy nie tak dawno Paradę Parowozów w Wolsztynie, a ci którzy również tam dotarli wiedzą, że impreza, choć bardzo udana, skończyła się gisówą i gradobiciem. Fakt, że wiosna 2017 nie rozpieszcza nas pogodą. Mieliśmy jednak spore szczęście i udało się wykorzystać jedyny w pełni letni weekend tego roku (1-2 kwietnia) na wycieczkę – tym razem na celowniku znalazł się Jarocin.

DSC_0342

Warto wspomnieć, jaka była geneza tej wycieczki. Otóż tydzień wcześniej byliśmy w Jarocinie przejazdem w drodze na południe województwa łódzkiego, gdzie odwiedzaliśmy rodzinne strony koleżanki. W Jarocinie zjechaliśmy z trasy celem posilenia się w jednej z miejscowych pizzerii. Okazało się, że centrum miasta jest bardzo urokliwe, pełne życia, a do tego przepięknie oświetlone wieczorem. Jak łatwo się domyślić w tym momencie Jarocin wskoczył na naszą listę „must see” 🙂

Czytaj dalej

Czarnków – prawie jak Szwajcaria

Z czym kojarzy się Szwajcaria? Z serami, pięknym górskim krajobrazem, zamkami, bankami i producentami zegarków. No cóż, tych ostatnich faktycznie w Czarnkowie (ani raczej nigdzie indziej w Wielkopolsce) nie znajdziecie, ale wszystkie pozostałe rzeczywiście są obecne. W porządku, góry to może nazwa mocno na wyrost, ale wyjątkowo zróżnicowany krajobraz, pełen malowniczych wzgórz, jezior i lasów w pełni zasłużył sobie na miano „Szwajcarii Czarnkowskiej”.

img_4080

Panorama Czarnkowa z Góry Krzyżowej

To właśnie te okolice, oraz oczywiście samo miasto Czarnków były celem naszego ostatniego wyjazdu. Motywacją było nie tylko oczywiste piękno tej okolicy, ale też fakt, że od bardzo dawna nie napisaliśmy niczego o północnej części regionu oraz silna potrzeba obcowania z lesistym krajobrazem – a jak wiadomo północna Wielkopolska jest wyjątkowo lesista 🙂

Czytaj dalej

Leszno po królewsku

Do Leszna, czyli siódmego pod względem ludności miasta w województwie planowaliśmy wybrać się już od dawna. Zawsze jednak pojawiał się ten czy inny problem – a to niezbyt dobra pogoda, a to okazywało się, że jakieś odbywające się tylko raz w roku eventy są jednak na pierwszym planie. Potrzeba narastała, jako że trzeba było koniecznie odczarować miasto, które często kojarzy się albo z obwodnicą i słynnym „makdonaldem”– żelaznym punktem powrotu z gór, albo z lotniskiem i szkołą szybowcową, a swego czasu też z jednym z pierwszych w Polsce akwaparków, który w czasach naszej podstawówki był obowiązkowym celem szkolnych wycieczek.

img_3443

Ratusz w Lesznie

Tymczasem Leszno okazało się jeszcze ciekawsze i bardziej gościnne, niż wynikało to z opisów w przewodniku. Fantastycznie zachowane centrum, sporo pięknych kamienic, a przede wszystkim dużo życia na ulicach zrobiło na nas bardzo dobre wrażenie. Szalenie ciekawa jest również wielokulturowa historia tego miasta (niegdyś miasta pogranicza), której pamiątki można odnaleźć w zasadzie na każdym kroku.

Czytaj dalej

Grodziskie Piwobranie

O piwie grodziskim (znanym tez jako Grodzisz lub Grätzer), czyli jedynym w 100% rdzennie polskim gatunku złocistego napoju, a także symbolu kulinarnego dziedzictw Wielkopolski pisaliśmy już jakiś czas temu. Dzisiaj powrócimy poniekąd do tego tematu, a to za sprawą festiwalu pod nazwą Grodziskie Piwobranie, który oczywiście odbywał się w Grodzisku Wielkopolskim.

IMG_2748

Piwobranie to oczywiście nie tylko piwo grodziskie, ale także okazja do spróbowania wielu innych regionalnych gatunków i marek. Dla nas była to jednak przede wszystkim idealna okazja do zwiedzenia całego miasta i poznania jego historii. Zwłaszcza, że z okazji festynu zwiedzającym udostępniono wnętrza grodziskiego browaru – tego, który po reaktywacji znowu produkuje piwo, będące najważniejszym symbolem miasta.

Czytaj dalej

U Przemysła na zamku

Stało się – zamek królewski na Wzgórzu Przemysła w Poznaniu otwarty! Niedawno informowaliśmy na naszym fanpejdżu o uroczystości jego oficjalnej inauguracji, tak więc jedyni kwestią czasu było, kiedy sami się tam wybierzemy. Nie da się ukryć, że sam zamek, jak i koncepcja jego (od)budowy są szalenie kontrowersyjne. Z jednej strony w zasadzie nie ma żadnej dokumentacji odnośnie tego jak budowla ta wyglądała nie tylko w czasach Przemysła II, ale też 100 czy 200 lat później. Z drugiej strony, pojawiały się obłąkańcze propozycje różnej maści architektów, aby na wzgórzu w centrum Starego Miasta postawić coś z betonu i szkła, bo tak jest modnie i nowocześnie. Zgroza. Co jednak ostatecznie z tego wyszło? Poszliśmy się przekonać na własne oczy.

WP_20160712_025

Widok w kierunku ratusza, Starego Rynku i fary poznańskiej

Głównym celem był bez wątpienia punkt widokowy, umieszczony w zamkowej wieży. Tego w Poznaniu niezwykle brakowało, odkąd wiele lat temu Uniwersytet Ekonomiczny zlikwidował taras widokowy w Collegium Altum. Teraz wreszcie mamy w Poznaniu miejsce, z którego można podziwiać panoramę całego miasta.

Czytaj dalej

Śladami Mickiewicza w Wielkopolsce – część III

Jak zapewne pamiętacie z naszych dwóch ostatnich wpisów z tej serii, miejsc w Wielkopolsce w których Adam Mickiewicz przebywał lub miał rzekomo przebywać jest naprawdę sporo. Dla przypomnienia nadmieńmy tylko krótko, że poeta przybył tutaj z Paryża w 1831 roku z romantycznym zamiarem przekroczenia granicy i wzięcia udziału w Powstaniu Listopadowym. Okazało się to niemożliwe (choć według mniej oficjalnej, a bardziej prawdopodobnej wersji Mickiewicz wolał po prostu korzystać z uroków życia niż ryzykować jego utratę), dlatego też uznany już wówczas wieszcz spędził kilka miesięcy goszcząc w licznych rezydencjach ziemiańskich. Poza udziałem w przyjęciach, polowaniach czy grzybobraniach Mickiewicz poznawał również wdzięki szlachetnie urodzonych panien.

IMG_0583

Pałac w Śmiełowie – muzeum Adama Mickiewicza

Jednym z miejsc, gdzie Adam Mickiewicz zatrzymał się na dłużej był pałac w Śmiełowie, położony w samym sercu Żerkowsko-Czeszewskiego Parku Krajobrazowego (pomiędzy Jarocinem a Wrześnią). W pałacu od lat 70. funkcjonuje muzeum poświęcone postaci wieszcza – jedno z ważniejszych miejsc jego upamiętnienia w kraju. To właśnie pałac, oraz oczywiście okalający park krajobrazowy, były celem wycieczki.

Czytaj dalej