Rakoniewice – strażacy ze starego kościoła

Mówi się, że każdy chłopiec w dzieciństwie marzy o byciu strażakiem. Co prawda w przypadku większości z nich plany z czasem ulegają zmianie, aczkolwiek jest w tej formacji (podobnie jak i w innych służbach mundurowych) jakiś wyjątkowy magnetyzm i wielu dorosłych przyznaje, że chętnie przejechałoby się wozem strażackim, założyło złoty hełm galowy albo przynajmniej spróbowało ześlizgu na strażackiej rurze.

Strażackie wozy sprzed prawie 100 lat

Strażackie wozy sprzed prawie 100 lat

Dla tych, którzy nie zdecydują się lub nie mogą dołączyć do Ochotniczej Straży Pożarnej pozostają różne festyny związane ze Św. Florianem (patronem strażaków, ale też przewodników wycieczek – zasadniczo też leją wodę 😉 ) oraz wizyta w jednym z kilku polskich muzeów pożarnictwa. Wielkopolskie muzeum tego typu (jedyne w regionie) znajduje się w Rakoniewicach – małym miasteczku pomiędzy Grodziskiem a Wolsztynem, a trafiliśmy do niego po drodze, jadąc na wycieczkę właśnie do Wolsztyna.

Czytaj dalej

Orinoko nad Wartą – u Fiedlerów w Puszczykowie

Można powiedzieć, że podróżowanie jeszcze nigdy nie było tak łatwe i tak dostępne jak dzisiaj. Był jednak czas, że dalekie wyprawy były przywilejem raczej wąskiej grupy, a reszta musiała zadowolić się relacjami literackimi. Tych ostatnich zresztą też było niezbyt wiele i każdy autor z tamtego okresu dorobił się miana klasyka gatunku (a dziś książki podróżnicze piszą nawet pogodynki…). W tym gronie jedno z czołowych miejsc zajmuje na pewno urodzony w Poznaniu Arkady Fiedler, który pierwsze wycieczki odbywał z ojcem na rozlewiska Warty do rogalińskich dębów.

Bogate zbiory A. Fiedlera z Afryki

Bogate zbiory A. Fiedlera z Afryki

Pisarz w ciągu życia odbył 30 wypraw (do Amazonii, Kanady, na Syberię i Madagaskar) i napisał 32 książki, zawsze jednak wracał do Wielkopolski, do domu w Puszczykowie, gdzie mieszkał z żoną (z pochodzenia Włoszką) i dwoma synami, których zarazi swoją pasją. W tym właśnie domu od 1974 roku działa muzeum literackie Arkadego Fiedlera. Zaczęło się od licznych zbiorów etnograficznych, przywiezionych z wypraw, a obecnie, po 40 latach jest to już dość spora instytucja – w swojej istocie dość eklektyczna, ale przy okazji z niezwykłym jak na muzeum domowym klimatem, gdzie pranie suszy się zaraz obok wysokich jak budynek posągów Buddy. Niektórzy powiadają, że to taki „Disneyland”, ale dla nas to fajne miejsce, zrobione ze sporym dystansem i bez zbędnego nadęcia 🙂

Czytaj dalej

Dziekanowice – u pradziadka na wsi

Migawki z Wielkopolskiego Parku Etnograficznego w Dziekanowicach pojawiły się już na naszym profilu fejsbukowym, i to całkiem niedawno. Miejsce to odwiedziliśmy w sumie już kilka razy, a ostatnia wizyta przypadła na tegoroczny weekend majowy, kiedy to park ożywiły z jednej strony kiermasz lokalnych wyrobów, a z drugiej – inscenizacja dawnych zwyczajów, związanych z nadejściem wiosny.

Dzieci odtwarzające zwyczaj

Tańce, hulanki, swawole podczas „nowego latka”

Do Dziekanowic warto jednak pojechać nie tylko w czasie różnych festynów ludowych (choć to niewątpliwie dodatkowa atrakcja). Dlaczego? Ano dlatego, że miejsce to, jak mało które, pozwala na chwilę przenieść się w czasie i zobaczyć świat, który zniknął gdzieś w odmętach czasu.

Czytaj dalej

Ostrów Lednicki – gdzie mieszkał Mieszko (od czasu do czasu)

Spór o to, gdzie była pierwsza stolica Polski i gdzie Mieszko I przyjął chrzest jest równie stary co badania historyczne. Lokalni patrioci z Poznania i Gniezna klną się na wszystkie świętości, że to u nich Mieszko i Bolesław mieli swoją główną siedzibę. Jednak prawda jest taka, że w ich czasach czegoś takiego jak stała stolica nie było, a ośrodek władzy podróżował wraz z księciem po głównych grodach państwa. Chodziło o to, żeby władca mógł wszędzie zamanifestować swoją obecność i rządzić skutecznie, a w jednym grodzie pozostawał na tyle krótko, żeby jego świta nie ogołociła go z zapasów jadła i napitków.

Czy Mieszko tu mieszkał?

Ruiny rezydencji księcia i kaplicy pałacowej

Wśród naczelnych grodów były Poznań, Gniezno, Giecz, Grzybowo oraz oczywiście położony na wyspie na jeziorze w połowie drogi między Gnieznem i Poznaniem Ostrów Lednicki. Obok Gniezna to kluczowy punkt Szlaku Piastowskiego i absolutny klasyk wycieczek szkolnych. Miejsce to odwiedzaliśmy oczywiście już wcześniej, ale po kilku latach wypadało wrócić by odświeżyć wspomnienia i sprawdzić, czy coś się zmieniło na wyspie władców.

Czytaj dalej

Jaracz – starych młynów czar

Młyny przez stulecia były szczególnymi budowlami na wielkopolskich wsiach, nie tylko jako ważne punkty orientacyjne, ale przede wszystkim jako istotny element gospodarki regionu o silnym i wysoko produktywnym rolnictwie. W dawnych czasach były one szczytem myśli technicznej, zapewniały miejscowościom sprawne funkcjonowanie, a ich właściciele należeli często do elity danej wsi (a ich córki, ze względu na posag, do wyjątkowo pożądanych kandydatek na żony). W połowie XIX wieku w naszym regionie było około 3000 młynów, w większości wiatrowych. Znane są legendy choćby o Śmiglu, w którym miało stać aż 99 wiatraków.

Jaracz - muzeum młynarstwa

Jaracz – muzeum młynarstwa

Późniejsza industrializacja i powstanie dużych młynów przemysłowych zapoczątkowały okres znikania młynów wiatrowych z krajobrazu wsi. Do dziś z wspomnianych 3000 ostał się zaledwie ułamek, nadal jednak żaden inny region nie może pochwalić się tyloma zachowanymi wiatrakami co Wielkopolska. Nie bez przyczyny te malownicze budowle znalazły się w nagłówku naszego bloga 🙂 Wiatraki i młyny pojawią się tutaj jeszcze nie raz, na początek jednak (tydzień temu) postanowiliśmy przyjrzeć się bliżej tym, które obecnie pełnią rolę eksponatów w Muzeum Młynarstwa i Wodnych Urządzeń Przemysłu Wiejskiego w Jaraczu koło Obornik. Tradycje młynarskie w tej dawnej wsi olęderskiej sięgają XV w.

Czytaj dalej